W Środę Popielcową rozpoczęliśmy Wielki Post. Jest to następna szansa dla każdego z nas, aby po raz kolejny zamyślić się nad sensem życia, jego początkiem i końcem. Okres Wielkiego Postu jest okazją do spojrzenia na siebie w innym świetle, przez pryzmat wiary i dzieła zbawczego dokonanego przez Jezusa Chrystusa. Na początku dzisiejszych rozważań można zapytać, co sprawia, że wielu współczesnych ludzi ma zafałszowany obraz siebie samego, środowiska, w którym żyje, a nawet Boga.

W jednym z odcinków popularnego serialu Na dobre i na złe scenarzyści umieścili następujący epizod. Oto do szpitala w Leśnej Górze zostaje przywieziony młody adwokat narzekający na ból brzucha. Był przekonany, że jest to zwykłe zapalenie wyrostka robaczkowego. W jego życiu nie było miejsca na choroby. Nawet w szpitalu przez telefon komórkowy i przenośny komputer zarządzał kancelarią adwokacką. W życiu prywatnym nie miał czasu na nic. Okazało się, że wyniki badań przyniosły hiobową wieść: wykryto u niego nowotwór złośliwy. Zmieniła się wtedy perspektywa; wszystko przestało się liczyć. Autorzy serialu włożyli w usta adwokata jakże oczywistą, a może nawet banalną sentencję, która stała się przesłaniem omawianego odcinka: „Dopiero na operacyjnym łóżku człowiek rozumie, że w życiu najbardziej liczy się życie, a więc zdrowie”. Ten bohater odkrył oczywistą prawdę, choć we współczesnym świecie, tak bardzo przenikniętym pseudowartościami, nie jest to łatwe. Do tej pory był kuszony przez świat mirażami pieniądza, sławy czy seksu. Kiedy więc dziś pytamy Chrystusa, co fałszuje prawdziwy obraz człowieka, świata i Boga, odpowiedź jest jednoznaczna: uleganie pokusie.

W dzisiejszej Ewangelii przedstawiona jest scena kuszenia Chrystusa. Może ona stanowić modelowy przykład działania Szatana, który próbuje sił także z nami. Przyjrzyjmy się więc mechanizmowi kuszenia.

Najpierw trzeba zauważyć, że Szatan kusi Chrystusa na pustyni. Jest to miejsce, które stwarza ekstremalne warunki. To właśnie tam człowiek czuje się wyczerpany, bezbronny, spragniony i głodny. Można zatem powiedzieć, że człowiek kuszony jest wtedy, gdy jest słaby, kiedy nie posiada żadnego systemu immunologicznego. Niestety, sami czynimy siebie bezbronnymi. Nie da się ukryć, że człowiek, który rzadko się modli, nie potrafi przeciwdziałać pokusie. Jakże trudno walczyć z pokusą, gdy łaska uświęcająca jest tylko wspomnieniem. Szatan kusi człowieka, ponieważ jest przekonany o możliwości zwycięstwa.

Tak przecież komuniści próbowali złamać kardynała Stefana Wyszyńskiego. Odcięli go od ludzi i utrudniali modlitwę. Mieli nadzieję, że gdy nie pozwolą mu kontaktować się nawet z chorym ojcem, prymas wreszcie zacznie współpracować. Zapomnieli jednak, że był on mężem modlitwy czerpiącym z kontaktu z Bogiem siły, które nie pozwoliły ulec pokusie kolaboracji. W ten sposób naśladował Chrystusa odpierającego ataki diabła.

Obserwując w dzisiejszej Ewangelii poczynania Szatana, można także stwierdzić, że jest on bardzo wytrwały. W różny sposób podchodzi Chrystusa, podsuwając wciąż nowe propozycje – pokusy. My, żyjący dzisiaj, jesteśmy permanentnie mamieni wieloma propozycjami. Pokusa gości w naszych sercach codziennie i jest wielokrotnie podsuwana ze wzmożoną intensywnością. Jawi się ona jako dobro albo rzeczywistość, która jest nieunikniona. Przecież bogactwo z dzisiejszej Ewangelii może jawić się jako dobro. I tu jest właśnie pułapka. Wspomniany prymas Polski był kuszony w podobny sposób. Jeśli podpisałby dokument o lojalności, zażegnałby konflikt pomiędzy państwem a Kościołem. Na pozór sensowna propozycja w gruncie rzeczy okazałaby się kompromisem uwłaczającym godności ludzkiej. Chrystus, nie ulegając tego typu pokusom, przestrzegł nas, byśmy umieli rozpoznać prawdziwe zło i dobro. Pokusa często upodabnia zło do dobra.

I jest jeszcze jeden element kuszenia na pustyni. Szatan próbuje w pokusie mówić do człowieka: „Wystaw na próbę swojego Boga – zobaczymy, czy On o tobie nie zapomniał!”. Taka pokusa przychodzi wtedy, gdy wewnętrznie czujemy się oszukani, opuszczeni, kiedy znienacka pojawia się choroba lub śmierć. Takie odczucia mógł mieć prymas Wyszyński, kiedy prawdopodobne było, że jego ojciec już nie żyje, a on, kardynał, jest bezsilny. W takich sytuacjach łatwo zwątpić, bowiem wszystko wokoło zdaje się mówić, że to już koniec. Jakże często w naszym życiu przychodzą wątpliwości dotyczące miłosiernego, kochającego i sprawiedliwego Boga. Najczęściej jest to pokusa, która pochodzi od Złego.

W dzisiejszym drugim czytaniu św. Paweł mówi: „Żaden, kto w Niego wierzy, nie będzie zawstydzony”. Można powiedzieć inaczej: kto zaufa Bogu, nie ulegnie pokusie, podobnie jak Mistrz z Nazaretu. Wielki Post ma być czasem naszego wzmacniania, pogłębiania wiary, ustawiania na nowo hierarchii wartości, abyśmy nie ulegali pokusom. Oby Szatan, który atakuje wtedy, gdy jesteśmy słabi, kiedy zło wydaje się dobrem i gdy przychodzą myśli zwątpienia względem dobroci Boga, nie miał do nas dostępu! Amen.

ks. Janusz Mastalski (źródło: http://www.ekspreshomiletyczny.pl)