Władimir Sołowjow, filozof i poeta rosyjski, gdy był kiedyś gościem w pewnym klasztorze, zasiedział się do późna w nocy na dysputach z jednym mnichem. Potem chciał wrócić do swej celi, ale w ciemnościach, gdy wszystkie drzwi wydają się takie same, zagubił się i nie mógł trafić ani do siebie, ani z powrotem do mnicha, z którym rozmawiał. Nie chcąc zakłócać zakonnego silentium, postanowił resztę nocy spędzić na klasztornym korytarzu. Ciche spacerowanie wydawało mu się najlepszą metodą dotrwania do rana. Już pierwszy blask zorzy porannej sprawił, że filozof odnalazł bez trudności drzwi swojej celi, koło której tyle razy wcześniej przecież przechodził, nie rozpoznając jej. Komentując to wydarzenie napisał: „Podobnie jest z tymi, którzy szukają prawdy. W czasie nocnego czuwania przechodzą tuż obok niej, ale jej nie dostrzegają. Aby ją znaleźć, potrzeba promienia światła”.

Ten przykład pokazuje, że człowiek nie jest w stanie sam dojść do prawdy, dokonywać adekwatnych wyborów. Święty Augustyn napisał kiedyś, że „strumień łaski nie wspina się na wzgórza pychy, lecz spływa w doliny pokory”. Gdyby obłudnik z dzisiejszej Ewangelii miał choć trochę pokory, nie szukałby drzazgi w oku brata. Autentyczność i stawanie w prawdzie, zbliża człowieka do Boga. Nie można więc uciekać od swoich problemów, a w pracy nad sobą nie można „oszczędzać” na Mistrzu. Chrystus wart jest największych skarbów na ziemi, nawet życia. Dla Niego „dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro”, a nie myśli konsumpcyjnie. Człowiek swoim życiem ma za co Bogu dziękować! Wdzięczność każdego stworzenia powinna polegać na ofiarowaniu Stwórcy wszystkiego, co się posiada. Spróbujmy poszukać analogii do naszego życia, bowiem słowa dotyczące obłudników charakteryzują także i współczesne czasy.

Coraz częściej można spotkać ludzi oszczędnych i obłudnych w wierze. Niedzielna Msza Święta staje się w wielu przypadkach maksimum, na jakie nas stać w budowaniu relacji Bóg–ja. Szukamy wymówek, aby udzielić sobie dyspensy od praktyk religijnych oraz przestrzegania podstawowych norm moralnych. Wielu młodych powtarza: „Nie mam czasu dla Boga, ponieważ muszę się uczyć”. Dorośli nie mają czasu ze względu na pracę. Starsi niejednokrotnie usprawiedliwiają się brakiem sił. Dodatkowo z przymrużeniem oka patrzy się na gorliwych katolików, a nawet wyśmiewa się ich, określając mianem „nawiedzonych”. Utarł się, niestety, model wierzącego określającego indywidualnie ilość czasu przeznaczonego na sprawy boskie. Gdzie zatem odnaleźć postawy, w których „z obfitości serca mówią usta”? A może lepiej zapytać, czego brakuje współczesnemu człowiekowi, aby usiąść i trwać przy Chrystusie, dostrzegając przede wszystkim swoje błędy i potknięcia.

Psychologowie i socjologowie twierdzą, że o ile dwudziesty wiek był epoką ludobójstwa, to dwudziesty pierwszy wiek będzie czasem psychobójstwa. Uciekamy od ciszy, autorefleksji, a stajemy się zniewoleni czasem. Człowiek zniewolony nie potrafi nigdy ofiarować swoich cennych wartości, nie potrafi popatrzeć na siebie krytycznie. Raczej będzie upatrywał przyczyn swoich porażek w innych. Można więc powiedzieć, że trzeba w swoim życiu walczyć z obłudą i dwulicowością. W przeciwnym razie będziemy jak ewangeliczny ślepiec prowadzący niewidomego.

Dzisiejsza Ewangelia jest zatem wezwaniem do zatrzymania się, do kształtowania postawy adoracji, do pokory wobec Stwórcy i do stawania w prawdzie. Tylko wtedy można zaśpiewać: „Dobrze jest dziękować Panu, śpiewać Twemu Imieniu, Najwyższy”. Tylko wtedy można iść drogą, nie wpadając w dół jak ów ewangeliczny ślepiec. Trzeba więc modlić się słowami Leopolda Staffa: „Panie, uczyń mnie człowiekiem, który nie stracił w życiu ani jednej godziny...”. Uczyń mnie takim, abym potrafił wychodzić ku Tobie i stawać w prawdzie!

Dobrym podsumowaniem dzisiejszych rozważań mogą być słowa zawarte w starożytnym dziele Didache:

Czuwajcie nad swym życiem! Niech nie gasną wasze światła i niech nie będą rozpasane biodra wasze. Bądźcie w pogotowiu, bo nie znacie godziny, w której przyjdzie nasz Pan. Często się zbierajcie i szukajcie tego, co jest potrzebne duszom waszym! Na nic się nie zda cały czas waszej wiary, jeśli nie będziecie doskonali w ostatniej godzinie.

ks. Janusz Mastalski (źródło: http://www.ekspreshomiletyczny.pl)