Pytanie postawione przez króla Salomona w czasie uroczystego poświęcenia świątyni Jerozolimskiej jest nam bliskie szczególnie dzisiaj, kiedy świętujemy rocznicę poświęcenia kościoła (parafialnego), dnia, w którym wzniesiona ludzkimi rękami budowla stała się domem modlitwy, „przybytkiem Boga między ludźmi” (Ap 21,3).

My też jesteśmy głęboko przeświadczeni, że żadne miejsce na ziemi nie jest w stanie objąć Boga, że nie możemy Go „zawłaszczyć” na swój użytek, według naszego upodobania. Dlatego pytamy, czy nie ma sprzeczności pomiędzy wielkością Boga i możliwością wiązania Jego obecności z jakimś określonym miejscem? Pytamy o sens istnienia świątyń materialnych do których obecności przywykliśmy do tego stopnia, że trudno jest nam bez nich wyobrazić sobie wioskę, osiedle czy dzielnicę miasta.

Do budowania świątyń ośmiela nas przede wszystkim świadomość, że ten nieskończenie wielki i nieogarniony Bóg zechciał związać się w sposób szczególny z określonym ludem, z jego historią a w pełni czasu stać się „Emmanuelem” – „Bogiem z nami” i pośród nas. Odkąd odwieczne „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1,14), jesteśmy jakby upoważnieni do konstruowania Jego obrazów, odrzucając jednak zawsze pokusę manipulacji.

Nie możemy nigdy zapominać o słowach, które Jezus wypowiedział w czasie rozmowy z Samarytanką:„Nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze (Garizim), ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Nadchodzi godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie” (J 4, 23). Oddawanie Bogu czci „w Duchu i prawdzie” nie zakłada kultu pozbawionego świątyń i obrzędów, ale nadaje spojrzeniu na świątynię nową perspektywę. Pan Jezus przenosi punkt ciężkości świątyni jako miejsca materialnego, geograficznego, na wewnętrzny, związany z Jego osobą.

Nową świątynią, miejscem spotkania z Bogiem, jest odtąd osoba Jezusa. To On jest miejscem prawdziwej obecności Boga. Co więcej, Jezus utożsamia się ze Świątynią, przedstawiając siebie jako ostateczne mieszkanie Boga wśród ludzi (por. J 2, 21).

W Nowym Testamencie jest mowa o budowli i budowaniu, ale jej przedmiotem jest wspólnota wierzących, żywa świątynia duchowa, której uwielbiony Chrystus jest Głową i fundamentem. „Zbliżając się do Tego, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa”(1 P 2, 4-5).

Budynki, które wznoszą ludzie, nawet te najpiękniejsze, same w sobie są zimne i martwe, jeśli nie są wypełnione duchem i życiem. Aby stały się żywe, do budowy materialnej musi dojść duchowa konstrukcja. Obie muszą iść ze sobą w parze. Może się zdarzyć, że rodzina, która wybudowała dom z wielkim z nakładem sił i pieniędzy, kiedy dom jest gotowy musi stwierdzić z goryczą, że jej „wewnętrzny dom” w międzyczasie się rozpadł.

Smuci nas i bardzo boli widok niszczonych świątyń chrześcijańskich, które w wielu krajach są podpalane, dewastowane, bezczeszczone. Nie mniej bolesny – i wiele mówiący – jest widok zamykanych kościołów i kaplic, które są zamieniane na sale koncertowe, muzea, hotele czy dyskoteki, a nawet domy mieszkalne; dzieje się tak dlatego, że o wiele wcześniej legł w gruzach Kościół – duchowa świątynia w sercach chrześcijan.

Dzisiejsza rocznica przypomina nam, że wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za kościół, w którym gromadzimy się dla sprawowania niedzielnej Eucharystii i przy innych okazjach, ale jeszcze w większym stopniu jesteśmy odpowiedzialni za budowę Kościoła przez duże „K”. Do budowy kościoła z cegły czy betonu, można zatrudnić wykonawcę. Przy budowie żywej świątyni, w których mieszka i działa Bóg, nikt nas nie wyręczy. Bóg zechciał zamieszkać w świątyniach z cegły, kamieni czy drewna, ale o wiele bardziej pragnie mieszkać pośród swego ludu, chce być Emanuelem, „Bogiem z nami”.

o. Jan Chaim CSsR (źródło: http://www.slowo.redemptor.pl)