Ewangelia z tej niedzieli zachęca do większej powściągliwości w wykluczaniu innych oraz do czujności względem siebie i stawiania sobie wyższych wymagań.

Uczniowie chętnie piętnują i odcinają, wykluczają tych, którzy nie należą do ich grupy, a chcą działać w imię Jezusa. Mistrz stara się przesunąć ich radykalizm na całkiem inną sferę – sferę pracy nad własnym charakterem. Jezus niejako bagatelizuje kwestię oceny tego czy tamtego człowieka, podnosząc natomiast rangę dbałości o własne postępowanie moralne.

Ważna jest istota – chęć działania w imię Jezusa, bycia przy Nim (czyli także bycia w Kościele), przynależność do konkretnej grupy czy nurtu w Kościele zdaje się być jednak drugorzędna. Więcej radykalizmu potrzeba w pracy nad sobą – tutaj, w życiu moralnym, czyhają na nas prawdziwe niebezpieczeństwa mogące oddzielić nas od Jezusa.

Wydaje się jednak, że istotą tej perykopy jest zwrócenie uwagi na pewną tendencję zagrażającą naturalnie niemal każdemu: Od innych domagamy się czystości, przynależności, śledzimy ich zachowania – chcemy wiele wymagać. Właściwie najlepiej, by byli tacy jak my i podobnie myśleli. Przy tym zapominamy o czuwaniu nad sobą, o odrzucaniu własnego zła, szukaniu i likwidowaniu jego źródeł. Bo to trudne i czasami – właściwie często – boli. Krytykowanie innych jest dla każdego z nas o wiele łatwiejsze.

Tego typu niebezpieczeństwa czyhają na nas wszystkich w naszym życiu i działaniach w Kościele – i na księży, i na świeckich. Dlatego ta Ewangelia wydaje się dziś tak bardzo aktualna.

Paweł Pomianek (źródło: http://dziennikparafialny.pl/)