Życie z wiary

Wiara jest czynem

Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz złe duchy także wierzą i drżą. Mocne są słowa apostoła Jakuba, prawda? Złe duchy wierzą i drżą... Ale nie o złych duchach nam mówić. O nas, o ludziach.

Otóż apostoł zachęca nas do czynu. Mało tego – apostoł jest przekonany, że życie wypełnione dobrymi czynami jest możliwe. A możliwym się staje dzięki wierze. Dzięki oparciu całego życia – zarówno przekonań, jak i czynów – na Bogu przez Jezusa. W całym liście apostoła Jakuba przewija się myśl zarówno o wierze, jak i o potrzebie czynów z wiary płynących. Dlatego podkreśla potrzebę wiary. Wiary, która nie wątpi – bo tylko taka wiara ma moc i siłę skutecznej prośby zanoszonej do Boga. Ale pisze też słowa, któreśmy czytali przed chwilą: Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy wiara zdoła go zbawić?

Naukę apostoła można streścić krótko stwierdzeniem, że wiara jest czynem. Czynem płynącym oczywiście z przekonań, ale nie samym przekonaniem. A już na pewno nie tylko słowem. Dokładnie takie samo widzenie sprawy odnajdujemy w nauczaniu Jezusa. W Kazaniu na górze z Jego ust padły słowa: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7,21). O tym samym mówi Jezus w przypowieściach – czy to o pięciu mądrych i pięciu głupich pannach, czy to o talentach. Ewangelia jest nauką czynnego życia, nie jałowego filozofowania, tym mniej czczego pustosłowia. Jezus daje siłę wierzącym w niego, by byli jak miasto położone na górze – z daleka widoczne i zapraszające wędrowców. I wyjaśnia: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).

Wiarę zamieniamy w słowa

Niegdyś w codziennych, ale także w ważnych sprawach funkcjonowało powiedzenie będące obietnicą: „Dajesz słowo? – Daję!” I to wystarczało. Dziś słyszy się je coraz rzadziej. Dlaczego? Może dlatego, że słów wypowiadamy i słyszymy wiele, zbyt wiele. To z ust polityków, to z ust aktorów. Głośniki radiowe i telewizyjne nie milkną. Tony papieru zadrukowane słowami docierają do nas każdego dnia. Jaka jest waga wszystkich tych słów? Nie mamy możliwości sprawdzenia. Nawet się nad tym nie zastanawiamy. I tak słowa tracą na wartości. Nasze słowa też. „Co? Ja tak powiedziałem? Co? Ja ci obiecałem?” – Bywamy czasem szczerze zdziwieni. Sami już nie pamiętamy słowa danego wczoraj, obietnicy złożonej przed kilku dniami, zapewnień składanych przed miesiącem. Nie zawsze jest w tym zła wola. Ale przyznasz, że tak jest wygodniej – nie pamiętać danego słowa. Przesiąkamy tym od dziecka.

Słowo zostaje oderwane od przekonań. Czy można się zatem dziwić, że przekonania i słowa mają coraz mniejsze odzwierciedlenie w czynach i w postępowaniu? I na odwrót: zachowanie wielu ludzi nie wypływa ani z przekonań, ani nie ma związku ze słownymi deklaracjami. Odruchy, wygoda, oportunizm. To samo dzieje się ze słowem wiary. Jej wyznanie wypowiadane ustami nie ma pokrycia ani w przekonaniach, ani w czynach. Oczywiście, nie zawsze, nie u każdego człowieka. Ale pewnie wiecie więcej na ten temat niż ja – bo przed księdzem niejeden udaje, a wobec najbliższych udawać nie potrzebuje, ani nawet nie jest w stanie.

Stąd wzięła się w naszym chrześcijańskim kraju niedawna wojna o markety zamknięte w niedziele. Stąd ciągle wracający i zażarty spór o aborcję. Stąd niewyobrażalne łapownictwo, które wciąż ma się dobrze. Stąd łamanie przez kierowców nie tylko przepisów, ale i zasad zdrowego rozsądku. Stąd niewiarygodność wielu polityków. Stąd zdarzające się nawet wśród ludzi Kościoła rozmijanie się z głoszonymi zasadami moralności. Wszystko to dlatego, że wiarę sprowadzamy do samych słów. A słowa nie mają pokrycia w przekonaniach. Jak żyć w takim świecie?

Życie z wiary

Bo taki świat, świat nieprawdziwej wiary, nieprawdziwych przekonań, świat czynów i zachowań bez pokrycia w sumieniu jest światem diabelskim. Nie mów, że przesadzam. To apostoł napisał: złe duchy także wierzą i drżą. Nie wolno chrześcijanom upodobnić się do duchów złych.

Dobro musi być w nas obecne na trzech poziomach: pierwszy – to przekonania; drugi – to słowne deklaracje; trzeci – to czyny. Powiem inaczej – chrześcijanin to ktoś, kto w każdej z tych trzech warstw kieruje się Jezusową Ewangelią. Apostoł pisze: wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie.

W tym miejscu nasuwa się pytanie, czy ktoś, kto swoimi czynami uporczywie wierze zaprzecza, kto czyni to ostentacyjnie siejąc zgorszenie – czy ktoś taki ma prawo uważać się za chrześcijanina? Z jednej strony chciałoby się powiedzieć, że nie ma prawa. Ale z drugiej strony, kto z nas odważyłby się taki wyrok wydać o drugim człowieku? Przecież nikt z nas nie jest bez reszty konsekwentny w wyznawaniu wiary czynami i całym życiem. Dlatego lepiej nie osądzać innych, lecz badać samego siebie, czuwając, by słowa wyznania wiary rodziły się z przekonań oraz by za słowami nadążały czyny.

Co jakiś czas publikowane są różne statystyczne badania – także badania wiary Polaków. Niepokoić może spory odsetek tych, którzy deklarując wiarę i przynależność do Kościoła, odrzucają niektóre wymagania chrześcijańskiej moralności. Najczęściej kwestionowane są sprawy dotyczące małżeństwa, czystości, poszanowania życia – w tym kwestia aborcji, coraz częściej i eutanazji. Ostatnio także tak zwanej „orientacji seksualnej”.

Powtórzę słowa św. Jakuba: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Nie można zaglądnąć w głąb duszy, zatem i wiary zobaczyć nie sposób. Dlatego wiarę należy manifestować czynami. Przekonanie o tym było i jest obecne w świadomości Kościoła od wieków. Popatrz: męczennicy wiarę wyznawali nie słowami, lecz odważnym przyjęciem cierpienia i śmierci. Święci wiarę wyznawali nie deklaracjami, lecz budowaniem wokół siebie królestwa prawdy, sprawiedliwości i miłosierdzia. Są wśród świętych tacy, którzy pierwej wiele zła uczynili. Nie wystarczyło im słowo „przepraszam”, lecz całe swe życie po nawróceniu angażowali w pomnażanie dobra w świecie. Tak i przed każdym i każdą z nas otworem stoi życie z wiary. Bo wiarę w sercach mamy, ale życie wymyka się wierze spod kontroli.

ks. Tomasz Horak (źródło: http://www.tohorak.opole.opoka.org.pl/)