„Król i całe jego otoczenie zdumiewało się odwagą młodzieńca, jak za nic miał cierpienia.” 2Mch 7, 12

W ocenie osobowości współczesnego człowieka coraz większe znaczenie zaczyna odgrywać pojęcie skuteczności, rozumiane jako osiągnięcie zamierzonego celu przy jak najmniejszym nakładzie sił. Przeakcentowanie celu sprawia, że tracą na znaczeniu sposoby realizacji. W konsekwencji dopuszczamy grzeszne działanie, aby tylko zrealizować zamierzone przedsięwzięcie.

Niestety takie postrzeganie rzeczywistości bardzo często jest przenoszone na wychowanie młodego pokolenia. Jedynym sprawdzianem „użyteczności” człowieka staje się sprawdzenie jego skuteczności w działaniu. Owszem, jest to ważny wyznacznik dojrzałości człowieka, ale nie najważniejszy. Z punktu widzenia chrześcijaństwa najistotniejszym takim wyznacznikiem jest zachowanie prawdziwej wolności. Dorastanie do niej jest nieustannym zadaniem. Rozpoczyna się pod skrzydłami rodziców, wiedzie przez życiowe doświadczenia i ostatecznie jest potwierdzane w spotkaniu z Bogiem. Kolejne etapy osiągania wolności przedstawia nam dzisiejsza liturgia słowa.

Pierwsze czytanie, zaczerpnięte z Księgi Machabejskiej, jest opisem męczeństwa matki wraz z siedmioma synami. Powodem prześladowania, jakie ich spotkało, było pragnienie króla Antiocha, by narzucić im obcą kulturę, co wiązało się ze zniszczeniem w narodzie żydowskim zasad prawa Bożego. W jego obronie staje rodzina pod przewodnictwem matki. Wyrafinowane tortury, którym byli poddawani, polegały na tym, że matka musiała patrzeć na śmierć swoich dzieci. Nikt nie załamał się przed śmiercią. Wszyscy zdali egzamin z wolności, ponieważ pozostali wierni wartościom nawet w obliczu kaźni.

Synowie męczennicy w młodym wieku posiedli prawdziwą wolność, ponieważ wzrastali pod skrzydłami mądrych rodziców. Bez ich pomocy osiągnięcie wolności przez młode pokolenie staje się bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe.

Z pierwszego czytania widać, że matka męczenników była jak soczewka, która skupia najcenniejsze wartości tradycji i przekazuje je swoim dzieciom. Najistotniejszym promieniem tego strumienia światła było prawo Boże – zasady uczciwego postępowania względem Stwórcy i drugiego człowieka. Ponadto matka sama swoim życiem dawała nieustanny przykład wypełniania Dekalogu. Tak więc to ona była niejako tablicą spisanych zasad i przez miłość macierzyńską złożyła je w sercach dzieci. W chwili zaś największej próby dla synów jest z nimi, umacnia ich, aby pozostali wierni Bogu i tak zdobyli wolność.

Wolność dzieci buduje się w oparciu o miłość rodziców. Ta zaś jest prawdziwa, o ile wyrasta z najważniejszych wartości, przekazuje je słowem i przykładem dzieciom oraz jest otwarta na problemy i trudności pojawiające się w życiu młodych.

Druga przestrzeń zdobywania prawdziwej wolności to umiejętność spotkania ze złem. Nie unikniemy w życiu konfrontacji z nim. Utopią jest domagać się, aby nieprawość i krzywdzący czyn przychodzący przez drugiego człowieka nigdy nas nie dotknęły. Święty Paweł zwraca się do Tesaloniczan, aby modlili się za niego, prosząc Boga o wyzwolenie go z rąk ludzi przewrotnych.

Prawem ludzi złych jest oddanie siebie całych na służbę niegodziwości. Pozostaje tajemnicą, w jaki sposób człowiek może przekształcić dary Stwórcy w narzędzie wyrafinowanego grzechu. Im większy pierwszy dar, tym możliwość popełnienia większego stopnia niegodziwości. Dlatego potrzebna jest modlitwa, aby każdy wchodzący w spotkanie ze złem wykazał się roztropnością i nie uległ mu.

Pierwszy stopień roztropności to zdolność unikania środowiska zdeprawowanego, czyli właściwy wybór przyjaciół. Im wspanialsi ludzie mnie otaczają, tym ja szybciej się rozwijam. A w razie moich osobistych kłopotów ich pomoc staje się niezbędna, tak jak koniecznym skarbem okazała się modlitwa gminy chrześcijan w Tesalonikach w intencji Apostoła.

Drugi stopień roztropności to samo spotkanie ze złym człowiekiem. Najważniejszym celem jest to, aby moje czyny pozostały sprawiedliwe. Konieczne zatem jest skrócenie takiego spotkania do absolutnego minimum. Przygotowanie się także na możliwość doznania krzywdy, pogardy, kpiny, nieakceptacji. W tym przypadku nieodzowna jest odwaga i pozbycie się lęku, który niszczy prawdziwą wolność. Konsekwencją wyzwolenia się z nieprawości jest przebaczenie, czyli nieustanna gotowość do czynienia dobra względem każdego nieodzownie potrzebującego pomocy.

Wolność człowieka od nieprawości doprowadza nas do najistotniejszego stopnia realizacji siebie w spotkaniu z Bogiem. Tę przestrzeń odsłania nam Chrystus w swojej rozmowie z saduceuszami. Wskazuje w niej, że spotkanie ze Stwórcą jest w stanie odmienić sposób istnienia człowieka. Jego śmiertelność i wynikający stąd sposób życia zostają przekształcone w nieśmiertelność. Dokonuje się to wyłącznie mocą Boga, który nieskończonym bogactwem swej osoby w geście przyjaźni oferuje swemu stworzeniu nieskończoną możliwość rozwoju.

Wolność chrześcijańska zaczyna się tam, gdzie skończył się grzech. Realizuje się tam, gdzie serce posiadło mądrość pozwalającą uniknąć zasadzek zła. Zmierza tam, gdzie jest Bóg. Kończy się tam, gdzie nie ma końca.

ks. Grzegorz Babiarz (źródło: https://www.ekspreshomiletyczny.pl/)