„Ja jestem bramą owiec (...). Jeśli kto wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony.” J 10, 7.9

Cóż oznacza to dla każdego chrześcijanina? Jakże nie przytoczyć w tym miejscu słów testamentu Jana Pawła II, który swoją ostatnią encykliką życia i śmierci przeszedł przez ową bramę:

Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie (por. Mt 24,42) – te słowa przypominają mi ostateczne wezwanie, które nastąpi wówczas, kiedy Pan zechce. Pragnę za nim podążyć i pragnę, aby wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie do tej chwili. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale tak jak wszystko, również i tę chwilę oddaję w ręce Matki mojego Mistrza: Totus Tuus. W tych samych rękach matczynych zostawiam wszystko i Wszystkich, z którymi związało mnie moje życie i moje powołanie. W tych rękach zostawiam nade wszystko Kościół, a także mój Naród i całą ludzkość.

Jan Paweł II pokazał, że Jezus już na ziemi jest bramą, przez którą wierzący wkraczają do pełni życia. Muszą jednak zaufać do końca i wpatrywać się w miłosierne oblicze Mistrza z Nazaretu. O tej jedynej bramie tak pisał do młodych w swoim liście:

Człowiekowi koniecznie potrzebne jest miłujące spojrzenie Chrystusa. Może najbardziej w chwili doświadczenia, upokorzenia, prześladowania, klęski – wtedy gdy nasze człowieczeństwo zostaje jakby przekreślone w oczach ludzkich, znieważone i podeptane – wtedy świadomość tego, że (...) Chrystus miłuje każdego z nas, (...) pozwala nam przetrwać.

Chodzi więc o pójście w kierunku tej bramy, a nie o szukanie innych (może atrakcyjniejszych) drzwi prowadzących do szczęścia.

Aby jednak zobaczyć ową boską bramę, najpierw trzeba otworzyć bramę swojego serca. Dlatego też w czasie inauguracji swojego pontyfikatu w 1978 roku Jan Paweł II mówił:

Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, kierunków cywilizacyjnych. Nie lękajcie się! Chrystus wie, co kryje się we wnętrzu człowieka. Jedynie On to wie.

Można więc zapytać, jak otworzyć bramę swojego serca i życia. Czy manifestowany smutek w czasie żałoby po śmierci Ojca Świętego jest już takim otwarciem? Jest to raczej uchylenie drzwi, bowiem otwieranie na oścież dokonuje się przez całe życie. W czasie pogrzebu Jana Pawła II na placu św. Piotra wiał wiatr. Przekładał on karty Ewangelii położonej na papieskiej trumnie. Niezwykła symbolika podarowana nam przez Opatrzność. Wiatr, który otwiera także drzwi, jest jednocześnie symbolem Ducha Świętego. To On – proszony, aby zstąpił – może sprawić, by nikt z nas nie zamknął drzwi własnego serca, lecz byśmy wszyscy zbliżyli się do bramy życia. Trzeba więc prosić o mądrość i siłę do dążenia w kierunku Jezusa, który jest tą bramą. Trzeba zahamować proces oddalania się od Boga. Nie można pozostać na etapie wspominania i podziwiania Jana Pawła II, który bramy królestwa niebieskiego już przekroczył.

Przejmijmy się więc słowami, które przed laty wypowiedział Polak na Stolicy Piotrowej do wszystkich zagubionych, szukających bram szczęścia poza Jezusem:

Nie występujcie przeciwko Kościołowi, występujcie w imię Ewangelii (...). Tym wszystkim, którzy oddalili się od swego duchowego domu, pragnę powiedzieć: wracajcie! Kościół otwiera przed wami swoje ramiona. Kościół was kocha!

Chciejmy przekroczyć tę bramę, którą jest nasz Odkupiciel.

ks. Janusz Mastalski (źródło: http://www.ekspreshomiletyczny.pl/)