Wielkim bogactwem tego regionu jest mieszanina różnych narodowości. Głównie z Europy Środkowo-Wschodniej i Japonii. Bardzo często można spotkać polskie nazwiska zakończone na -ski. Przykładowo w diecezji Misiones pracuje dwóch księży o nazwisku Szyszkowski. Od prawie miesiąca pracuję na parafii w miejscowości Cerro Azul. Parafia posiada 22 kaplice. Do najbardziej oddalonej trzeba jechać ok. 50 minut.

Ludzie w Misiones są bardzo zatroskani o kapłanów. Tam gdzie brakuje księżny, jest większy do nich szacunek i troska. Bardzo często ludzie zapraszają na obiad albo kolacje. Przez ten okres parafia wzbogaciła się o wiele rzeczy materialnych, które są darowizną parafian: m.in.opiekacz elektryczny, czajnik. Jutro ludzie zakończą malowanie plebanii, zarówno od strony wewnętrznej jak i od strony zewnętrznej. Przez ok. 8 miesięcy z powodu braku księży w diecezji do tej parafii przyjeżdżał ksiądz na sobotę i niedzielę. W dni powszednie nie istniało duszpasterstwo. Teraz trzeba wszystko odnawiać. Parafia ma już ok. 10 nowych kandydatów na ministrantów, w ostatni czwartek zainicjowaliśmy godzinną adorację, która będzie się odbywała co tydzień, w pierwszy piątek miesiąca odwiedziłem ok. 30 chorych, w przyszłą sobotę odbędzie się pierwsze spotkanie dziecięcej grupy misyjnej (coś podobnego do Oazy Dzieci Bożych). Następną grupą, której trzeba dać możliwości duchowego rozwoju jest młodzież. Doskonałą okazją będzie Festiwal Muzyki Chrześcijańskiej, który odbędzie się 7 XII.

Największym problemem jest samochód, który bardzo często się psuje. Np. pierwszego dnia mojej obecności na parafii, jadąc przez miasteczko i przejeżdżając przez skrzyżowanie, nie działały hamulce... Na szczęście nikt nie przechodził i nie jechał żaden samochód.

Przysyłam kilka zdjęć.

Niektóre są z Santo Pipó, parafii w której byłem pierwszy miesiąc, zastępując polskiego księdza będącego na wakacjach w Polsce. Inne są ze Mszy Świętej, podczas której objąłem parafię.

Pozdrawiam wszystkich!