„Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu” (św. Augustyn) Każdy z nas gdzieś goni, szuka szczęścia i nie zawsze ma czas posłuchać tego co Bóg mówi do nas w ciszy serca… Nawet nasze adoracje Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie nie rzadko okazują się adoracjami w pierwszym rzędzie naszych myśli i modlitw… Mówimy wiele, a słuchamy mało. Serce jest tak ważne i tak centralne nie tylko w organizmie człowieka, że nawet nie próbuję zawrzeć tu syntezy, a raczej przedstawię kilka podpowiedzi do rozważania.

Pomijając to co mówili Egipcjanie i inne ludu starożytne o sercu, warto wiedzieć, że Biblia używa słowa „serce” prawie tysiąc razy w znaczeniu przenośnym, w tym sama Księga Psalmów około 130 razy. W duchu języka biblijnego określa się „serce” jako „zasadę i organ ludzkiego życia osobowego, wewnętrzny punkt ośrodkowy całej istoty i całego działania człowieka jako osoby duchowej, dlatego też źródło i siedzibę życia religijnego i moralnego” (Kittel). W Nowym Testamencie w sercu spotyka się słowo i wiara, łaska i umiejętność słuchania, „ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5).

W liturgii bardzo często używane jest obrazowe określenie serca oraz jego rozumienie istotowe (dla przykładu w modlitwach prezydencjalnych w okresie wielkanocnym jest ponad 20 razy słowo „serce”). Tak często posługujemy się określeniem „serca”, że przestajemy zwracać na nie uwagę.

Kościół zrodził się z otwartego boku Zbawiciela, z serca przebitego, zranionego, w którym wzięły początek sakramenty Kościoła. W prefacji 48 „O Najświętszym Sercu Pana Jezusa” między innymi, gdy mówimy o Chrystusie słyszymy słowa: "Z Jego przebitego boku wypłynęła krew i woda, i tam wzięły początek sakramenty Kościoła, aby wszyscy ludzie, pociągnięci do otwartego Serca Zbawiciela, z radością czerpali ze źródeł zbawienia".

„W górę serca” zachęca kapłan na początku każdej prefacji w liturgii eucharystycznej, a my mówimy, że „wznosimy je do Pana”, ale często mam wrażenie, że do „wzniesienia serca do Pana”, do oderwania się na czas liturgii od swoich planów, pomysłów i oddania się Bogu całym sercu jeszcze nam daleko. Śpiewajmy sercem ufnym, radosnym… módlmy się z sercem słuchającym i rozważającym co ma znaczyć dane słowo, angażujmy się sercem i z serca, a nie z przyzwyczajenia…

 Ks. Andrzej Hładki